Życie zaczyna się na emeryturze! Witajcie, dzisiaj mam dla Was kartkę w nieco większym formacie- A5. Kartka miała być większa aby zmieścić podpisy większej ilości osób. Według pani Elwiry najpiękniej jest po 60-tce. Otwierasz oczy, żyjesz i to jest dobre - mówi pani Elwira. Przeczytajcie naszą rozmowę o plusach płynących z dojrzałości, marzeniach, codzienności, bezsensie zmartwień i radości z życia - także w pandemii. Kup teraz na Allegro.pl za 19,90 zł - TOPPER NA TORT ŻYCIE ZACZYNA SIĘ NA EMERYTURZE (13514718930). Allegro.pl - Radość zakupów i bezpieczeństwo dzięki Allegro Protect! Kup teraz na Allegro.pl za 55 zł - PRAWDZIWE ŻYCIE ZACZYNA SIĘ NA EMERYTURZE (13559631846). Allegro.pl - Radość zakupów i bezpieczeństwo dzięki Allegro Protect! I nie bój się maksymalnie korzystać z tego, co najcenniejsze – czasu. W końcu życie zaczyna się na emeryturze. Zachęcamy do przeczytania naszego wpisu blogowego Wolny czas na emeryturze. Jak wykorzystać go z pomysłem i cieszyć się życiem? ️ gwarantujemy solidną dawkę rzetelnych informacji! Jak donosi The Wall Street Jorunal, przejście na emeryturę jest częstą przyczyną zachorowań na depresję wśród osób starszych. Co więcej, z badań przeprowadzonych przez Center for Retirement Research w Boston College wynika, że przesunięcie emerytury o 5 lat zmniejsza ryzyko śmierci u mężczyzn po 60. roku życia o 32 proc. W raporcie na temat zachowań seksualnych Polaków z 2002 roku 41 procent emerytów deklaruje, że regularnie uprawia seks, a 15 procent stwierdza, że prowadziłoby życie erotyczne, gdyby miało partnera. Badania profesora Izdebskiego z 2009 roku dowodzą ponadto, że ludzie starsi są coraz bardziej otwarci na sprawy seksu. spektakl komediowy „Życie zaczyna siĘ na emeryturze” Utworzono dnia 16.11.2023 14 listopada odbyło się wydarzenie podsumowujące tegoroczny udział Biblioteki Publicznej w Miastku w projekcie BLISKO ”Biblioteka jest zawsze blisko ”. Życie Emeryta - personalizowana karafka z grawerunkiem z okazji przejścia na emeryturę. ZF005 302,00 zł. Lovers - grawerowana karafka z personalizacją. ZF026 Chwilowo brak. Kompocik - grawerowana karafka do wina z personalizacją dla Babci. ZF021 447,00 zł. Horse - grawerowana karafka z personalizacją dla dziadka. Odpowiadamy na najważniejsze pytania. 1 października przywrócony zostanie wiek emerytalny 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn. Zastanawiasz się, co te zmiany oznaczają dla Ciebie? 7Tle6. Zobacz większe Indeks: Stan: Nowy produktMęska koszulka z nadrukiem. Idealna dla Ciebie, a także na prezent dla bliskiej Ci osoby. Wykonana z grubej, wysokiej jakości bawełny. Produkty powiązane KomentarzeFiltruj5(0)4(1)3(0)2(0)1(0) Napisz opinię Klienci którzy zakupili ten produkt kupili również: 59,00 zł 59,00 zł 75,00 zł Wszyscy... Wszyscy mężczyźni rodzą się równi, ale tylko... 39,00 zł Jestem... Jestem elektrykiem - rozwiązuję problemy, o... 59,00 zł RAZEM -... Koszulka z nadrukiem. Idealna na prezent.... 59,00 zł Autor: ·4 minuty Nie wiem, jak Wy, ale ja na emeryturze planuję być wesołą staruszką z mnóstwem książek. Czyli, spójrzmy prawdzie w oczy, niewiele się zmieni. Ciekawe, czy będę wtedy narzekać, że większość powieściowych bohaterów „ma mleko pod nosem”, bo przecież 30-latka to jeszcze dziecko? Mam nadzieję, że nie. I bynajmniej nie obawiam się tego, że zacznę mówić na głos to, co teraz tylko myślę, ale że autorzy wciąż nie będą przykładać zbyt dużej uwagi do ludzi w podeszłym wieku. To nie tak, że na rynku książki nie można znaleźć żadnej powieści z ich udziałem, ale trzeba się trochę postarać, żeby na taką dziś obchodzimy Dzień Babci, a jutro świętować będziemy z dziadkiem. W związku z tym postanowiłam spojrzeć na temat trochę szerzej i poszukać książek, w których emeryci odgrywają ważną rolę, chociaż niekoniecznie skupiającą się na pozycji seniora/seniorki rodu. Będzie i śmiesznie, i poważnie, klasycznie, ale też współcześnie, po prostu książkowy na emeryturze można przeżyć namiętny romans? Nie dajcie sobie wmówić, że miłość, czy erotyka mają datę ważności! W tej klasycznej już historii siedemdziesięcioletnia, niewidoma kobieta spotka pięćdziesięcioletniego mężczyznę, który porzucił wszystko by oddać się malarstwu. Ten dojrzały, przełamujący konwenanse związek do dziś wywołuje w czytelnikach sprzeczne zrobić, gdy świat nagle staje się wyjątkowo dużym, ale też pustym miejscem? Bohater powieści „Życie zaczyna się po sześćdziesiątce” w jednej chwili traci i pracę, i żonę. Nie wie, co ze sobą zrobić i jak spożytkować nadmiar wolnego czasu. Postanawia… ruszyć w pielgrzymkę. Ta podróż pomoże mu nie tylko „czymś się zająć”, ale też spojrzeć inaczej na wiele spraw.Twórczość Tovi Jansson to nie tylko Muminki. Spośród jej książek dla dorosłych na uwagę z pewnością zasługuje „Lato”, czyli historia dwóch kobiet: sześcioletniej Sophii i jej babci artystki. Z pozoru akcja opowiada o spędzaniu najcieplejszej pory roku na malowniczej wysepce. Jednak pod tą pierwszą warstwą kryje się głęboki, metaforyczny przekaz pełen uniwersalnych wartości i inspirujących przemyśleń.W oryginale powieść ta została wydana dokładnie w 1931 roku! Nie dajcie się zwieść tytułowi, który dość błędnie sugeruje romans. „All passion spent” to dająca do myślenia opowieść o losie osiemdziesięcioośmioletniej kobiety, która po śmierci męża zaczyna życie w pojedynkę i dopiero teraz stara się spełnić swoje marzenia. Ta przekorna i nieszablonowa historia prezentuje czytelnikowi zupełnie inny punkt widzenia i kwestionuje wiele społecznych konwenansów.Za pomocą monologu skierowanego do tajemniczego przybysza, narrator opowiada o całym swoim życiu i dokonuje jego rozliczenia. Zastanawia się nad tym, jak wielki miał wpływ na swój los i jednocześnie zmusza czytelnika do podobnych refleksji. Wielokrotnie nagradzana i wznawiana książka, opowiada o życiowych tematach z perspektywy czasu. Jak wskazano na okładce „takiego traktatu młody człowiek nie napisze”.Tytuły, które wymieniłam do tej pory, skupiają się na poważnych tematach i co rusz skłaniają do refleksji. Większość z nich mieści się w też w kategorii „literatura klasyczna”. Co z bardziej współczesnymi powieściami? Może dla odmiany coś bardziej rozrywkowego?Ta pozycja stanowi swojego rodzaju wyjątek na tej liście. Niestety, starszy Sobótka nie odgrywa w niej głównej roli, ale jego kreacja jest po prostu świetna! Wiek bowiem wzbogacił go nie tylko o zmarszczki, ale przede wszystkim o doświadczenie i wiedzę, której nikt nie próbuje dyskredytować. W pamięci najbardziej utkwiło mi to, że narrator bardzo często dodawał do jego opisu określenia „rolnik niezrównany”. Sami przyznajcie, na taki tytuł to trzeba sobie zapracować!Nie każdemu przypadnie do gustu poczucie humoru z tego cyklu, ale jeśli czytelnik lubi absurdalne żarty, to będzie się świetnie bawił! Dwie teściowe, w wieku wskazującym na emeryturę i jednocześnie zupełnie inne światy. Kazimiera kocha spacery do kościoła, uwielbia słuchać świętego radyjka i wskazywać właściwą drogę wszystkim „zbłąkanym” owieczkom. Z kolei Maja jak ryba w wodzie czuje się na protestach, bez większego znaczenia jakich, a ze świętości wyznaje tylko święty spokój. I pewnie by się pozabijały, gdyby wcześniej nie wpakowały się w kryminalną aferę, w której to ktoś inny ma mordercze plany. Niby emerytki, ale jednak potrafią zaszaleć!Zofia wie jedno, na policję nie ma co liczyć! Kiedy ktoś włamuje się do jej mieszkania, postanawia przejąć śledztwo. Przecież tropy ma pod nosem! Nie spodziewa się tylko, że idąc ich śladami stanie się podejrzana o… morderstwo. Zofia to kolejna emerytka, która nie da sobie w kaszę dmuchać! Postrach klubu seniorów rusza na miasto – drżyjcie złoczyńcy!Bohaterowi tej serii z pewnością nie można odmówić ikry. Osiemdziesiąt lat na karku, a z gumiaków słoma wystaje (co z pewnością potraktowałby jako komplement). Z zawodu bimbrownik, z pasji egzorcysta (czy odwrotnie) nie ma sobie równych w rozkładaniu czytelnika na łopatki. Dylematy egzystencjalne? A gdzieżby! Jakub wie, jak do życia dodać smaku i… kilkadziesiąt procentów.Dzisiejsze zestawienie z kategorii „dla każdego coś miłego” pozwolę sobie zamknąć prośbą, by autorzy nie unikali obsadzania emerytów w głównych rolach swoich książek. Czy w tej myśli jestem odosobniona? Czy Wam również brakuje takich postaci? Chętnie poznam też Wasze książkowe wszystkim babciom i dziadkom życzę wszystkiego, co najlepsze z okazji ich święta! Niech moc książek zawsze będzie z wami, a zdrowie nigdy nie szwankuje. Przede wszystkim zaś wielu pięknych chwil z wnukami!Dominika Róg-Górecka Komentarze Nie wiem, jak Wy, ale ja na emeryturze planuję być wesołą staruszką z mnóstwem dokładnie ten sam plan - o ile dożyję emerytury. Ale jeśli, to może - o ile nie wysiądą mi oczy - wreszcie przeczytam te książki, które teraz tylko dokupuję. Bo na emeryturze nie będzie mnie stać na kupowanie książek, biorąc pod uwagę przewidywaną jej i to jest właśnie moje uzasadnienie kupowania dużej ilości książek teraz. :D I to jest myśl, książki jako "inwestycja" :-) Ja mam nadzieję, że nasz Klub będzie działał, jakiś dostęp do nowości wtedy usłyszę: "Babcia to tylko czyta te starocie, Majcher czy Witkiewicz, jakieś emerytki" :-) Daj Wam zdrowie, bo na emeryturze częściej odwiedza się lekarza niż księgarnie. @MaDomo tym marzyć nie będę :-) Chyba też na emeryturze będę zaczytana, na podniebne podróże raczej mnie stać nie będzie... Zawsze dziwiłam się mojej Mamie jak narzekała na brak czasu na emeryturze. Teraz sama się o tym przekonałam, chociaż się wysypiam. Też kupowałam książki z przesłaniem, że przeczytam na emeryturze. Teraz muszę wypośrodkować między nowościami, a tym co mam na półkach. Obie części stoją na półce i czekają na emeryturę chyba 😃 Może jednak uda się wcześniej. :D Książka z zeszłego roku - "Morderców tropimy w czwartki" Richarda Osmana :-)Ciekawa propozycja - czym można zajmować się w ośrodku dla starszych i schorowanych. Co prawda ośrodek w wersji lux, a koniec historii pobudza do nie tylko radosnych konkluzji.... ale , jak dla mnie, do rozważenia :-) Ja na emeryturze to może jeszcze na wywiadówki bedę jeździć... Ale jeśli chodzi o wzór emeryta ( modele) to mam dwa: radosny emeryt- typ rzadko występujący i zrzedzący i czekający na śmierć podglądacz cudzych wad i ich naprawiacz. Ale msm nadzieję, że nie stracę hobby książkowego. No i może dzięki temu nie zgorzknieję.. Mi nasuwa się od razu książka Doroty Terakowskiej pt"Tam, gdzie spadają anioły". Tam nieracjonalna, ale kochająca babcia jest podporą dla wnuczki, córki zapracowanych racjonalnych rodziców. A potem powoli także staje się autorytetem dla rodziców. Aż chce się zaśpiewać Kocham Kabaret Starszych Panów. Wiele jest książek i filmów o staruszkach. I prawdę mówiąc są to przepiękne filmy, jedne z lepszych. "Co się wydarzyło w Madison country " i Meryl Streep, czy "amour" miłość Haneky'ego. Zapadające w pamięci i twórzmy Zobacz także: Komentarze Nie wiem, jak Wy, ale ja na emeryturze planuję być wesołą staruszką z mnóstwem dokładnie ten sam plan - o ile dożyję emerytury. Ale jeśli, to może - o ile nie wysiądą mi oczy - wreszcie przeczytam te książki, które teraz tylko dokupuję. Bo na emeryturze nie będzie mnie stać na kupowanie książek, biorąc pod uwagę przewidywaną jej i to jest właśnie moje uzasadnienie kupowania dużej ilości książek teraz. :D I to jest myśl, książki jako "inwestycja" :-) Ja mam nadzieję, że nasz Klub będzie działał, jakiś dostęp do nowości wtedy usłyszę: "Babcia to tylko czyta te starocie, Majcher czy Witkiewicz, jakieś emerytki" :-) Daj Wam zdrowie, bo na emeryturze częściej odwiedza się lekarza niż księgarnie. @MaDomo tym marzyć nie będę :-) Chyba też na emeryturze będę zaczytana, na podniebne podróże raczej mnie stać nie będzie... Zawsze dziwiłam się mojej Mamie jak narzekała na brak czasu na emeryturze. Teraz sama się o tym przekonałam, chociaż się wysypiam. Też kupowałam książki z przesłaniem, że przeczytam na emeryturze. Teraz muszę wypośrodkować między nowościami, a tym co mam na półkach. Obie części stoją na półce i czekają na emeryturę chyba 😃 Może jednak uda się wcześniej. :D Książka z zeszłego roku - "Morderców tropimy w czwartki" Richarda Osmana :-)Ciekawa propozycja - czym można zajmować się w ośrodku dla starszych i schorowanych. Co prawda ośrodek w wersji lux, a koniec historii pobudza do nie tylko radosnych konkluzji.... ale , jak dla mnie, do rozważenia :-) Ja na emeryturze to może jeszcze na wywiadówki bedę jeździć... Ale jeśli chodzi o wzór emeryta ( modele) to mam dwa: radosny emeryt- typ rzadko występujący i zrzedzący i czekający na śmierć podglądacz cudzych wad i ich naprawiacz. Ale msm nadzieję, że nie stracę hobby książkowego. No i może dzięki temu nie zgorzknieję.. Mi nasuwa się od razu książka Doroty Terakowskiej pt"Tam, gdzie spadają anioły". Tam nieracjonalna, ale kochająca babcia jest podporą dla wnuczki, córki zapracowanych racjonalnych rodziców. A potem powoli także staje się autorytetem dla rodziców. Aż chce się zaśpiewać Kocham Kabaret Starszych Panów. Wiele jest książek i filmów o staruszkach. I prawdę mówiąc są to przepiękne filmy, jedne z lepszych. "Co się wydarzyło w Madison country " i Meryl Streep, czy "amour" miłość Haneky'ego. Zapadające w pamięci i twórzmy Pracują, uczą się, żeglują, prowadzą własne biznesy, a w tym wszystkim mają jeszcze czas dla wnuków. Zmienia się model dziadkowania, bo seniorzy odkrywają, że emerytura nie musi oznaczać rezygnacji z marzeń i aktywności. Babcia klejąca pierogi, dziadek odprowadzający wnuki do przedszkola? Dziś ten wzór, choć wciąż obecny w polskich rodzinach, jednak powoli odchodzi do lamusa. Babcie i dziadkowie coraz chętniej rezygnują z ciepłych kapci i domowych pieleszy. Na emeryturze chcą realizować marzenia, na co wcześniej nie mieli czasu. — Bo po sześćdziesiątce dopiero zaczyna się życie — mówią. Podróżują, dokształcają się, angażują w wolontariat, a nawet zakładają własne firmy. — Zmienia się model dziadkowania. Babcia coraz częściej nie jest już osobą, która czeka na wszystkich z gotowym obiadem — przyznaje Ewa Bonk, psycholog z SWPS i wieloletnia wykładowczyni Uniwersytetów Trzeciego Wieku. — Zmienia się postrzeganie starszego wieku. Przestaje się kojarzyć z bujanym fotelem. Seniorzy przekonują się, że można ten czas spędzić ciekawie i radośnie — zaznacza Bonk. Animatorka z Kopernika — Ja wcale nie czuję moich lat — mówi Anna Rutkiewicz-Rogalska, 60-latka z Warszawy. Emerytura w kapciach i przed telewizorem to nie dla niej. — Zawsze byłam aktywna i nie chciałam, żeby na emeryturze się to zmieniło — zaznacza. Jej mąż znalazł w gazecie ogłoszenie, że potrzebni są animatorzy do Centrum Nauki Kopernik. Zgłosiła się, choć jak mówi, nie przypuszczała, że przyjmą kogoś w jej wieku. — Wśród animatorów jest tylko kilka osób w zbliżonym do mnie wieku. Wszyscy moi zwierzchnicy są ode mnie młodsi, ale przebywanie z młodzieżą jest dla mnie przyjemnością. Mamy dobry kontakt, rozmawiamy na każdy temat. Czasem nawet wymieniamy się przepisami, chociażby na świąteczny makowiec — mówi pani Anna. Jej praca polega na pomocy zwiedzającym, tłumaczeniu, jak działają zgromadzone na ekspozycji sprzęty. — Pomagam i dzieciom, i dorosłym. Bardzo cieszy mnie też, że do Centrum przychodzą osoby niepełnosprawne ze swoimi opiekunami — opowiada i dodaje, że to dla niej wymarzone zajęcie. — To cudowna praca, bo ma się do czynienia z ludźmi. Czasem spotykam nawet osoby publiczne, które do Kopernika przychodzą z dziećmi. Robię to, co lubię, pracuję, ile chcę i kiedy chcę — cieszy się. Wciąż jest w ruchu. Oprócz pracy trzy razy w tygodniu chodzi na siłownię, pływa, podróżuje i żegluje. Zdobyła nawet patent żeglarski. — Dopiero teraz miałam czas na to, by poznać Polskę — chwali się i dodaje, że zaczęła zgłębiać życiorysy świętych, poznała św. Ojca Pio, a nawet odwiedziła miejscowość, w której żył — San Giovanni Rotondo. Surfuje po internecie, ma własny profil na Facebooku. — A mam jeszcze wiele planów, niestety na emeryturze czas wcale nie płynie wolniej. Nie ma się go więcej, bo z wiekiem wiele czynności robi się wolniej — żałuje. Przyznaje, że nie jest tradycyjną babcią, która cały wolny czas poświęca na opiekę nad wnukami. — Ale jak się widzimy, staram się jak najlepiej zaplanować ten czas. Przygotowuję książki, wymyślam, co będziemy rysować, lepić — mówi i dodaje, że wnuki zabiera nawet na żagle. — Dzieci są chyba ze mnie dumne. Cieszą się, że jestem aktywna. Córka nawet mi powiedziała, że nie wyglądam na 60 lat — opowiada pani Anna. Szkoła Superbabci — Ja zrobiłem ostatnio naradę, bo wcześniej codziennie miałem czas dla wnuków. A w okresie przedświątecznym prawie się nie widzieliśmy — mówi pan Bogusław, przedsiębiorca po sześćdziesiątce. Dopiero teraz zdecydował się na realizowanie swoich marzeń. Założył własny biznes przy wsparciu Inkubatora Dojrzałej Przedsiębiorczości. — Zawsze chciałem mieć firmę. Zbrzydło mi już pracowanie dla kogoś — opowiada. Lubi majsterkować, tworzyć rzeczy z drewna, więc postanowił się tym zająć. — Myślałem o zabawkach dla chłopców, ale córka podpowiedziała, że może jednak zacząć robić coś dla dziewczynek. Tak powstał prototyp składanego domku dla lalek. Udoskonalaliśmy go, zrobiliśmy do niego mebelki. Córka wysłała zdjęcia na kilka zagranicznych blogów, do dziecięcych czasopism i posypały się zamówienia — opowiada pan Bogusław. Jego domki są wysyłane do USA, Australii, a nawet do Brazylii. — Mam ogromną satysfakcję z tego sukcesu. Chce mi się żyć — mówi pan Bogusław. Planuje zainwestować w specjalistyczny sprzęt i już szuka podwykonawców. — Żeby mieć więcej czasu dla wnuków, bo teraz tylko te domki robię — śmieje się. Wanda Gołębiowska jest babcią dla setek osób. Ta 75-letnia kajakarka jako wolontariuszka i przewodniczka prowadzi spływy kajakowe w Fundacji AVE. Do kajaków dzięki niej wsiadają i seniorzy, i niepełnosprawne dzieci. W środowisku jest nawet nazywana „kajakową babcią”. — To niezwykła radość, gdy widzę, jak opiekunowie wsadzają do kajaków cały autokar niepełnosprawnych dzieciaków — mówi pani Wanda. — Czuję się potrzebna, widzę, że taka wyprawa daje radość dzieciom — mówi. Na emeryturę przeszła wcześnie. — Mówiłam znajomym, że teraz to już tylko spierniczeję, a oni mi na to, że kto jak kto, ale ja na pewno nie spierniczeję — śmieje się. W 2008 r. została Wolontariuszką Roku. Jako jedna z tysiąca osób otrzymała pierwszą nagrodę w konkursie organizowanym przez Centrum Wolontariatu i Kancelarię Prezydenta RP. Babcina szkoła Zofia Zaorska z Lublina postanowiła wykorzystać swój potencjał, zakładając specjalną Szkołę Superbabci i Superdziadka. Już czwarty rok szkoli, głównie babcie. — Rocznie trafia się jeden dziadek. Po trzech latach działalności mamy więc trzech superdziadków — mówi. Na zajęcia przychodzą babcie, które doraźnie zajmują się wnukami, ale też takie, które mają je za granicą. — Uczestniczą w zajęciach, bo chcą być dla wnuków atrakcyjne, ale tu także nawiązują się przyjaźnie — opowiada pani Zofia. Uczestniczki szkoły spotykają się co tydzień na trzy godziny, a raz w miesiącu mają dziesięciogodzinny wyjazd. — Organizujemy zajęcia warsztatowe w małych grupach. Uczymy się zabaw, które można zaproponować wnukom, jest blok psychologiczny, na którym dowiadujemy się, jak rozwiązywać problemy, jak się komunikować z dziećmi. Mamy też zajęcia komputerowe. Babcie uczą się korzystania z internetu, zakładają pocztę — wylicza pani Zofia. Przyznaje, że podczas zajęć dziadkowie myślą nie tylko o wnukach, ale i o sobie. — Mamy wyjazdy „po zdrowie i urodę”. Idziemy wtedy na basen, do kosmetyczki czy uprawiamy marsz z kijkami — zdradza pani Zofia. Jej pomysłem zarazili się inni. Podobne szkoły powstały już w Warszawie i w Białymstoku. W czterech innych miastach są już plany stworzenia takich szkół. — Wszystko wzięło się stąd, że sama mam trójkę wnucząt — tłumaczy pani Zofia. Czy nazywają ją superbabcią? — Nie nazywają, ale chyba tak myślą — uśmiecha się. Znaleźć coś dla siebie — Choć aktywni seniorzy to wciąż mniejszość, to jest to nowy trend — mówi psycholog Ewa Bonk. I dodaje: — Poprawia się też oferta zajęć dostępnych dla seniorów. Jeszcze kilka lat temu było z tym bardzo słabo. Dziś jest coraz więcej stowarzyszeń, klubów seniora czy Uniwersytetów Trzeciego Wieku. Wielu seniorów uprawia sport, rozwija się intelektualnie, uczestniczy w towarzyskich spotkaniach. Pani Anna uważa, że ten, kto chce być aktywny, z pewnością znajdzie dla siebie miejsce. — Bariery są w naszych głowach. Seniorzy niepotrzebnie powtarzają sobie, że nikt już ich nie chce, że już nie są potrzebni. To nieprawda. Marzenia się spełniają. Wystarczy tylko chcieć — radzi. Barierą dla seniorów mogą być problemy finansowe. Tylko nieliczni mają na tyle wysokie emerytury, by móc opłacić dodatkowe zajęcia. — Jeśli dzieci mają taką możliwość, warto w prezencie wykupić rodzicom jakiś kurs na Uniwersytecie Trzeciego Wieku — proponuje pani Ewa, ale zaznacza, że wiele stowarzyszeń czy klubów seniora proponuje nieodpłatne zajęcia. — A poza tym, żeby spotkać się z innymi seniorami na spacerach czy kawie, nie potrzeba wysokiej emerytury — dodaje. — Ja wcale nie czuję moich lat. Zawsze byłam aktywna i nie chciałam, żeby na emeryturze się to zmieniło. Robię to, co lubię, pracuję, ile chcę i kiedy chcę — mówi Anna Rutkiewicz-Rogalska opr. mg/mg